1626-1635. SZWEDZI na WARMII i w BRANIEWIE
W lipcu 1626 r. u ujścia Pasłęki wylądował szwedzki desant, a jednym z celów militarnych było zdobycie najważniejszego miasta warmińskiego - Braniewa. Do obrony stanęli uzbrojeni mieszczanie i polscy żołnierze, ale opór został szybko złamany przez przeważające siły szwedzkie. Okazało się, że mimo krótkiej walki to Braniewo było jedynym miastem w regionie, które stawiło zbrojny opór królowi Szwecji Gustawowi II Adolfowi. Efektem była niezwykle uciążliwa okupacja Braniewa w latach 1626-1635 oraz ogromne straty materialne, w tym bezpowrotna utrata wielu dóbr, jak np. cennej biblioteki Hosianum, która obecnie znajduje się w Uppsali.
Król szwedzki Gustaw II Adolf (1594-1632), który w 1611 r. zasiadł na tronie, po zwycięstwach nad Danią i Rosją objął we władanie Finlandię, część Inflant i Kurlandię. Większa część wybrzeża bałtyckiego znalazła się więc w ręku szwedzkim. Dążenie do uczynienia z Bałtyku morza wewnętrznego było główną przyczyną wybuchu wojny polsko-szwedzkiej. Również polscy Wazowie przez swoją politykę dynastyczną wpędzili Polskę w wojnę z silnym i zaborczym państwem. Polscy królowie byli katolikami, natomiast w Szwecji religią państwową był luteranizm. Po zwycięskiej kampanii w Inflantach i Kurlandii (wojna polsko-szwedzka 1621-1626) król Gustaw II Adolf postanowił uderzyć na Pomorze Gdańskie, aby zmusić Zygmunta III Wazę (1566-1632) do pokoju, w którym ten zrzekłby się ostatecznie swoich praw do korony szwedzkiej. Ponadto chciał opanować Gdańsk i odciąć Polskę od Bałtyku. Szwecja opanowała większą część Inflant, paraliżując handel morski Wielkiego Księstwa Litewskiego, a następnie zaatakowała ujście Wisły, aby również przeciąć handel Polski. Gustaw II Adolf planował początkowo wykonanie pierwszego uderzenia bezpośrednio na Gdańsk, ale silne fortyfikacje miasta i kilkanaście okrętów polskich skłoniły go do zaniechania tego zamiaru. Odstąpił także od planu wylądowania w Pucku, ponieważ liczne mielizny na Zatoce Puckiej utrudniały dostęp do portu większym okrętom.
W końcu 1625 r., gdy upływał kolejny rozejm polsko-szwedzki, wojny oczekiwano już nie tylko w Inflantach, ale u ujścia Wisły. Król Zygmunt III Waza ostrzegał oraz nakazywał ziemiom pruskim przygotowywać się do odparcia ataku. Przestróg królewskich posłuchano tylko częściowo. Uchwalono podatki, zaczęto gromadzić broń i werbować żołnierzy. Jeszcze w 1622 r. sejmik krajowy w Lidzbarku przewidując problemy przeznaczył środki na naprawę fortyfikacji Braniewa. W 1624 r. ornecki dowódca zdecydował się na werbunek żołnierzy z zagranicy. W warmińskich zamkach gromadzono broń, szkolono ludzi, rekrutowano żołnierzy. Wyjątkowy ruch panował w największym warmińskim mieście – Braniewie. Miasto zakupiło proch, ze zbrojowni wyciągnięto armaty i umieszczono na murach i wieżach, a mieszkańcy byli zobowiązani do zakupu muszkietów i byli szkoleni przez wachmistrzów. W dniu 19.06.1626 r. Rada Starego Miasta w związku z plotkami o najeździe Szwedów, postanowiła wystawić wartę na dzwonnicy kościoła św. Katarzyny, sprawdzić broń i działa oraz zgromadzić prowiant na 2-3 miesiące. Ponadto każda dzielnica miała odpowiadać za stan odcinka murów oraz mosty. Od 25.06.1626 r. Rada utrzymywała grupę mieszczan z muszkietami pełniących służbę w ratuszu. Część z nich posiadała garłacze, a część tylko piki, natomiast w ciągu miesiąca w Gdańsku i Królewcu miano dokonać zakupu muszkietów. Około tysiąca ludzi miało bronić polskiego portu nad Bałtykiem. Ruch statków na Zalewie Wiślanym śledziły dzień i noc straże z wysokości dzwonnicy wzniesionej przy katedrze fromborskiej. Z mierzei zaś wypatrywano szwedzkich okrętów na Bałtyku, które już wiosną raz się pojawiły i to w znacznej ilości. W pierwszych dniach lipca 1626 r. zaobserwowano wielką armadę (ponad 100 okrętów), kierującą się na wschód, ku Królewcowi. Nie ulegało wątpliwości, że był to nieprzyjaciel. Niebawem doszły wieści o wylądowaniu Szwedów na wybrzeżu, zajęciu Piławy i marszu ku granicy Warmii.
Król Szwecji ostatecznie na miejsce lądowania głównych sił wybrał Piławę, położoną w odległości 45 mil od Gdańska i 20 mil od Królewca. Piława miała dogodne warunki do obrony, ale fortyfikacje twierdzy były słabe, a garnizon wojsk elektora pruskiego liczył zaledwie 340 żołnierzy i 4 przerobione ze statków handlowych okręty z 20 działami na pokładach. Do ataku zachęcała nie tylko słaba obrona twierdzy, ale głównie korzystne strategiczne położenie Piławy. Zdobycie jej umożliwiało dostęp do Zalewu Wiślanego oraz rozwinięcie działań na terenach Prus i Pomorza.
Flota szwedzka, wioząca 14-tysieczny desant liczyła 81 transportowców, 29 okrętów wojennych, 24 galery, 1 pinasę i 6 małych jednostek żaglowych, a więc w sumie 141 okrętów. Siły te wypłynęły w dniu 30.06.1626 r. z Djurhamn i 5.07.1626 r. przybyły pod Piławę, a następnego dnia przystąpiły do lądowania. Garnizon twierdzy i 4 okręty poddały się Szwedom bez walki. Zaskoczenie było kompletne. Prusy okazały się praktycznie bezbronne wobec lądującej armii szwedzkiej. Władze w Królewcu próbowały negocjacji wysyłając do Piławy kolejno dwie delegacje, ale też dodatkową kompanię piechoty. Prusacy niewiele wskórali, ale wysłali pisma do Braniewa i kapituły we Fromborku informując o desancie i zagrożeniu dla Warmii. Gustaw II Adolf nie tracił więc czasu, jednak szykując się do dalszej akcji nie miał wiedzy jakimi siłami na wybrzeżu Zalewu Wiślanego dysponują Polacy.
Brandenburski komendant Królewca został zmuszony do wyrażenia zgody na okupację przez Szwedów Piławy. W tej sytuacji Polacy podejrzewali elektora i jego poddanych o sprzyjanie Szwedom. Gustaw II Adolf uzyskał kontrolę nad wyjściem z Zalewu Wiślanego, a w dniu 8.07.1626 r. pozostawił w Piławie silną załogę wojskową, tj. 8 kompanii piechoty z regimentu Närke-Värmlandszkockiego płk Aleksandra Leslie, który był jednocześnie komendantem twierdzy i 4 kompanie ze skwadronu Nilsa Kagge (1598- 1653) - liczące łącznie ok. 1800 ludzi z zadaniem ufortyfikowania i zabezpieczenia miasta. Siły te wzmacniały 4 okręty wojenne z 200 piechoty na pokładach. Piława miała stać się główną bazą zaopatrzeniową sił szwedzkich, stąd wyznaczono znaczne siły do jej obrony. Prace fortyfikacyjne, które płk Leslie miał rozpocząć natychmiast, wymagały znacznej siły roboczej, a w pierwszej kolejności miał wznieść dwie reduty, po jednej z każdej strony cieśniny. Król przydzielił do pomocy oficera inżynierii kwatery głównej, niemieckiego kartografa Henricha Thome (?-1655), w celu technicznego zarządzania pracami ziemnymi.
Na niwie dyplomatycznej król nakazał swojemu sekretarzowi Filipowi Sadlerowi prowadzenie dalszych rokowań z przedstawicielami elektora. Sam bez zwłoki w dniu 8.07.1626 r. pożeglował z resztą swojej armii w kierunku ujścia Pasłęki. Elektor Jerzy Wilhelm Hohenzollern (1595-1640), który początkowo ogłosił neutralność, wkrótce opowiedział się po stronie polskiej, wobec czego Szwedzi pierwsze uderzenie skierowali na północną Warmię, a przede wszystkim na Braniewo. Również Gdańsk znalazł się w sytuacji krytycznej, gdyż część floty szwedzkiej przybyłej z desantem do Piławy rozpoczęła blokadę Zatoki Gdańskiej.
Tymczasem wieść o lądowaniu Szwedów w Piławie dotarła do Braniewa już następnego dnia tj. 7.07.1626 r. i ponownie odbyły się obrady rady miejskiej, gdzie radzono m.in. zwrócenie się o pomoc do Elbląga. Niejaki Mathias Thiel z Nowego Miasta został mianowany kapitanem z pensją miesięczną 100 guldenów, a wraz z nim zaprzysiężono 63 miejskich czeladników z żołdem 8 guldenów, czyli takim jak żołnierze. Ich rota przysięgi była mniej więcej następująca: „pozostać wiernym obu miastom Braniewa i być odważnym w obliczu wroga, ćwiczyć i trzymać wartę, gdziekolwiek się znajdą nie szczędzić zdrowia i życia, służyć w dzień i w nocy, pilnie i wiernie, jak również być posłusznym kapitanowi Thiel we wszystkim, tak nam dopomóż Bóg i pismo święte”. Zatrudniony też został rusznikarz Andreas Sahm z miesięczną pensją 50 guldenów. Stare Miasto po ostatniej epidemii dżumy (1624-1625) liczyło wówczas ok. 3500 mieszkańców. Tak więc biorąc pod uwagę obywateli podlegających obowiązkowi służby wojskowej z miasta, gminy i zaciągniętych do służby najemników, obrońców mogło być mniej więcej ponad 500. Jednak w ostatniej chwili przybyły jeszcze słabe polskie oddziały pomocnicze, w tym kompania dragonów doświadczonego francuskiego kapitana Gabriela Ceridon (etatowo 193 żołnierzy, oficer ten w wojsku litewskim służył od 1617 r. W pruskich źródłach występuje jako Zeridongo, a w polskich Serydon) i trzy kompanie piechoty kapitanów Jamesa Butlera (200 ludzi), Siatańskiego i Jana Fordy (180 ludzi). Mury obronne i wieże nie zapewniały wprawdzie jak 100 lat temu dostatecznej ochrony przed ogniem artylerii oblężniczej, a perspektywy skutecznej obrony przed wyćwiczoną armią szwedzką nie wyglądały korzystnie, niemniej jednak rada wspólnie z mieszkańcami była zdeterminowana dochować wierności i honorowo bronić miasta.
![]()
Po opanowaniu Piławy główne siły floty szwedzkiej wpłynęły na Zalew Wiślany. Flotylla szwedzka 9.07.1626 r. zatrzymała się u ujścia Pasłęki. Widok kilkudziesięciu żaglowców stojących przy brzegu musiał robić piorunujące wrażenie. Na ląd w Starej Pasłęce wysiadł sam król Gustaw II Adolf z 4 tys. żołnierzy piechoty, 4 szwadronami rajtarów i artylerią. Szwedzi doskonale znali liczebność sił mających bronić Braniewa, wiedzieli o polskich posiłkach (4 kompanie piechoty i 3 szwadrony jazdy), ale uważali, że całość „urozmaiconej” załogi nie ma żadnej realnej wartości bojowej.
Nad ranem 10.07.1626 r. na rozkaz króla Szwedzi sforsowali Pasłękę, wkraczając tym samym na terytorium Rzeczypospolitej i Warmii. W kierunku Braniewa drogą wzdłuż rzeki ruszyły siły liczące 2130 piechoty wzmocnione 4 szwadronami kawalerii i artylerią. Łącznie król przywiózł do Piławy 60 różnych dział i moździerzy, a najwięcej, bo 17 dział 24-funtowych i 16 dział szturmowych (Stormstycke), ale nie wiadomo, ile z nich użyto pod Braniewem. Znane są siły szwedzkiej piechoty: skwadron Gwardii (Gardesskvadronen – 220 ludzi), regiment Johana Baner – 788 żołnierzy, regiment Bengta Bagge – 357, regiment Nilsa Ribbing – 352 i regiment Georga Cunningham – 404. Wśród dowódców znajdował się płk Johan Banner (1596-1641) na czele swojego regimentu, kontyngent z regimentu Ribbing prowadził ppłk Hans Drake (?-1653) a oddziałem z regimentu Bagge dowodził szkocki major Baltzar Lamb. Z kolei jazdą szwedzką dowodził ppłk Zacharias Pauli (1586-1630).
![]()
Awangarda szwedzka natknęła się wkrótce na oddział polskiej kawalerii. Było to kilkudziesięciu dragonów kapitana Ceridon wzmocnionych konną służbą miejską. Przeciw nim występuje oddział rajtarów i dochodzi do lekkiej potyczki, która wkrótce zakończyła się odwrotem obrońców w kierunku miasta. W tym czasie piesze straże braniewskie i polskie kompanie piechoty liczące nie więcej niż 500 zbrojnych pod ogólnym dowództwem rajcy Szymona Wichmanna, zajęły pozycje i próbowały utrudnić Szwedom wejście do miasta. W pobliżu miasta wykonano wcześniej ziemne szańce, które miały być bronione przez najemników i polskie oddziały piechoty. Piechota szwedzka po rozpoznaniu i zajęciu pozycji przez artylerię została zgrupowana przed północno-zachodnią częścią miasta z zadaniem rozbicia oddziałów braniewskich po północnej stronie miasta. Braniewianie nie sprostali dobrze wyćwiczonym i liczniejszym wojskom szwedzkim, a Wichmann został ranny. W obliczu szwedzkiej przewagi i rejterady własnej jazdy, po nieznacznym oporze również oni porzucają swoją pozycję, a chcąc powstrzymać pościg wroga podpalają murowaną stodołę za cmentarzem. Wycofujący się obrońcy dopadają bram miejskich, ustawiają się na murach miejskich, gdzie ustawiono wcześniej armaty.
Kto podpalił braniewskie przedmieścia? Według polskich historyków Szwedzi, zmierzając do Braniewa, palili wszystko, co napotkali na drodze. Na odcinku między tzw. Bollwerck przy ujściu Pasłęki a Braniewem spalono prawie wszystkie zabudowania. Pod samym zaś Braniewem Szwedzi w nocy 10/11.07.1626 r. spalili za murami kościół św. Jana, ponadto cegielnię, przedmieście Koźlin, stajnię, spichrze, budy kramarskie, pakownię, karczmę i szpital Bartscha. Jednak wszystko wskazuje, że pożar został wywołany przez polskich żołnierzy, którzy chcieli w ten sposób powstrzymać Szwedów i uniemożliwić przejęcie zgromadzonych zapasów żywności. Wkrótce płonie już cały Koźlin, w tym stojące przed murami stodoły, spichlerz, budy kramarskie i szpital wybudowany w 1573 r. przez burmistrza Johanna Bartscha. Marszałek Falckenberg jak tylko dowiedział się, że kapitan Butler rozkazał podpalić przedmieścia i rejterował ze swoimi ludźmi, osobiście rozkazał ścigać jeździe jego oddział i wybić lub wziąć do niewoli, a wśród jeńców miał znaleźć się też kapitan Butler. Pożar musiał być ogromny, a płomienie trawiące budynki drewniane i z muru pruskiego przedostawały się przez mury miejskie obejmując budynki w mieście.
Król Gustaw II Adolf przed decydującym natarciem podzielił swoje wojska na dwa zgrupowania. Silniejsze pod dowództwem płk Johanna Banera, którego własną osobą wspierał król miało uderzyć od północnej strony, zaś od strony zachodniej na czele ok. 350 żołnierzy miał zaatakować mjr Lamb, któremu towarzyszył marszałek dworu von Falckenberg. Po krótkim przygotowaniu artyleryjskim obie grupy ruszyły do natarcia. Główny bitwa rozgrywa się po stronie północnej i tu skupiła się uwaga obrońców a wojska szwedzkie były narażone na ostrzał z obwarowań miejskich, choć nie mogło to powstrzymać natarcia. Najprawdopodobniej właśnie podczas tego ostatniego oporu już pod murami miasta niebezpieczną ranę odnosi dowodzący obroną rajca Szymon Wichmann. Jednak szalejący pożar powstrzymał na jakiś czas oddziały szwedzkie.
Tymczasem mjr Lamb na czele wydzielonego oddziału niepostrzeżenie podszedł od strony zachodniej i gwałtownym atakiem zdobył Bramę Wysoką. W szeregi obrońców wkradło się zwątpienie, wielu zaczęło zastanawiać się, jak ocalić życie i dobytek, gdyż Szwedzi grozili okrutnym odwetem za stawianie jakiegokolwiek oporu. Zanim jednak atakująca kolumna wkroczyła do miasta, polscy żołnierze wycofali się przez Nowe Miasto. Mieszczańska milicja porzuciła broń i próbować gasić pożary wywołane przez szwedzką artylerię. Wkrótce północna grupa uderzeniowa, z którą obecny był sam król, również zaatakowała bramy miejskie i zdołała wedrzeć się do Braniewa. Za wycofującymi się polskimi oddziałami ruszył oddział jazdy pod dowództwem ppłk Pauli, co wykonano z bezwzględną zaciekłością.
Braniewianie nie podjęli dalszej walki, oddali miasto w ręce wroga, zdając się na jego łaskę. Jako pierwszy do miasta wkracza marszałek Falckenberg, któremu Rada Miasta przekazuje klucze do miasta. O godz. 2 w nocy do zajętego miasta wkracza król Gustaw II Adolf. Po bitwie król nagrodził uczestniczące w niej jednostki. W obecności żołnierzy król wyróżnił za udaną akcję marszałka Falkenberga i majora Lamba, gdyż szybkie zajęcie miasta było ich sukcesem. Na rynku Starego Miasta obaj zostali pasowani na rycerzy. Wszystkim mieszkańcom miasta rozkazano udać się do kościoła parafialnego, gdzie Gustaw II Adolf zapewnił ich, że „przybywa nie z krwią, lecz z pokojem, na którym mu zależy” (niezły hipokryta). Mieszkańcy mieli mu służyć, złożyć przysięgę wierności i zdać wszelką posiadaną broń. W tym samym czasie żołnierze szwedzcy plądrowali już domy mieszczan spędzonych, aby móc łatwiej dokonywać grabieży. Szkocki kapitan Lamb podobno rycersko zaproponował, aby ze względu na poddanie się i rozbrojenie mieszczan, zaoszczędzić im plądrowania domów, gdy zapłacą kontrybucję (co i tak nie oszczędziło braniewian ani przed jednym, ani przed drugim). Mieszkańcy obu gmin miejskich w ciągu 4 tygodni mieli zapłacić kontrybucję w wysokości 200 tysięcy szwedzkich talarów, którą to ogromna kwotę Gustaw II Adolf po błaganiach obniżył do i tak zawrotnej kwoty 50 tysięcy talarów płatnej w 3 ratach.
![]()
Tak więc wojska szwedzkie, po wkroczeniu do miasta, rozpoczęły rabunek. Po rozbrojeniu mieszczan Szwedzi spustoszyli kościoły, seminarium duchowne, alumnat papieski i kolegium jezuickie. Zabierano prawie wszystko, co cenniejsze rzeczy ładowano na statki i wywożono do Szwecji. Po zajęciu miasta król szwedzki wydał rozkaz, by wspaniałe zbiory biblioteki kolegium jezuickiego (paramenta, obrazy, ołtarze, organy, ale przede wszystkim książki i rękopisy w ilości 1353 sztuk) zostały natychmiast wywiezione do Szwecji. Ciężkich strat i rabunków doznały braniewskie kościoły, w których rabowano, niszczono lub bezczeszczono ołtarze, obrazy i przedmioty kultu, czemu „z szyderczym uśmiechem” przyglądał się sam Gustaw II Adolf. W ten sposób rozpoczęła się planowa i konsekwentnie realizowana polityka zaboru dóbr kulturalnych na obszarach, na które dotarły zwycięskie oddziały szwedzkie. Zajęcie miasta było satysfakcją dla Gustawa II Adolfa. W jego ręce dostało się miejsce, gdzie w kolegium jezuickim wojująca kontrreformacja kształciła swe kadry na potrzeby (nielicznych już wprawdzie) skandynawskich wyznawców katolicyzmu. To także tutaj szwedzka emigracja knuła przeciw niemu intrygi. Właśnie przy kolegium jezuickim spotęgowała się wściekłość najeźdźców wobec ojców chcących narzucić Szwedom swoją wiarę. Ciekawostką jest, że w Braniewie w latach 1595-1602 kształcił wychowawca i nauczyciel Gustawa II Adolfa szwedzki uczony Johann Messenius (1579-1636), notabene ojciec szwedzkiej historii i dramatu, profesor uniwersytetów w Uppsali i Kajaneborgu. Przewidując nadchodzące nieszczęścia członkowie zakonu uciekli z miasta, ale na miejscu dla ochrony domu pozostali ojcowie Nikolaus Kirstein z Lubeki i David Leonard Kinnaird (1582-1648) ze Szkocji oraz 3 świeckich braci. Zostali oni jednak natychmiast aresztowani i ponad 2 lata więzieni byli w jednej z wież w Elblągu. Właśnie kolegium i kościół dostarczyły zdobywcom najbogatszych łupów. Biblioteka z cennym zbiorem książek i manuskryptów, misterne organy i inne wartościowe przedmioty zostały z królewskiego rozkazu wysłane do Szwecji. Z miasta został wydalony proboszcz Lorenz Friese i jego wikariusz, a kult katolicki miał być w mieście zakazany. Ponadto znaczna część szwedzkich wojsk okupacyjnych zajęła kwatery w domach mieszczan. Szwedzi weszli do miasta, a ich garnizon, różnej wielkości, przeważnie jednak liczący ok. 1300 żołnierzy, pozostał tu 9 lat 2 miesiące i 23 dni. Nadworny poeta szwedzki Johann Narsius w rocznicę zajęcia miasta opublikował w Sztokholmie łaciński epos o bohaterskim zdobyciu Braniewa.
Mimo zwycięstwa Gustaw II Adolf nie zapominał o ewentualnym zagrożeniu ze strony wojsk polskich. Do obrony Braniewa wyznaczył ppłk Zachariasa Pauli z jego oddziałem kawalerii i przydzielić 4 kompanie piechoty pod dowództwem ppłk Mattsa Kagge, które wciąż znajdowały się w Starej Pasłęce. Siły te liczyły 550 piechurów i 300 kawalerzystów a wraz artylerią i niezbędnym personelem pomocniczym ok. 900 żołnierzy. Ponieważ spodziewano się polskiego ataku z Warmii, ppłk Pauli natychmiast przystąpił do umacniania obrony Braniewa, co miało wykonać kilkuset mieszczan i chłopów z wsi miejskich.
Ponieważ rekonesans wysłany w kierunku Fromborka jeszcze w dniu 10.07.1626 r. wykazał, że obszar był wolny od sił polskich i miasto było w pełni otwarte, a oddziały kawalerii wysłane w kierunku ważnego węzła drogowego w Pieniężnie również zameldowały, że nie było tam żądnego przeciwnika, Gustaw II Adolf nie uznał za konieczne rozmieszczania znacznych sił do ataku w kierunku południowo-wschodniej Warmii, ale postanowił kontynuować podjętą wcześniej decyzję o jak najszybszym dotarciu do linii Wisły. Zanim jednak główne siły pomaszerowały na zachód, ppłk Pauli otrzymał rozkaz, by wraz ze swoim oddziałem spróbować zająć najważniejsze miejsca w Warmii i natychmiast przystąpił do działań. Na początku miesiąca jego kompanie kawalerii dokonały wypadów w kierunku Lidzbarka i Olsztyna, jednak oba miasta były bronione przez przeważające siły, więc próba musiała zostać porzucona. Z drugiej strony, kompania pod dowództwem Otto Sacksa zajęła w dniu 17.07.1626 r. Ornetę, zaś Pieniężno i Dobre Miasto zostały zmuszone do zapłacenia podatku ogniowego, ale w miastach tych nie umieszczono żadnych oddziałów.
Oddział szwedzkiej jazdy wysłany w kierunku Fromborka, wywołał pożar drewnianej zabudowy powodując zniszczenie miasteczka. Frombork nie bronił się, a mimo to Szwedzi skazali go na zagładę. Nieobronne miasto najpierw zrabowali, a później podpalili. Przestraszeni kanonicy warmińscy już wcześniej opuścili swe kurie, uchodząc nawet z Warmii. Pozostał tylko kanonik Henryk Hindenberg (?-1627). Ten nie bał się Szwedów, postanowił bronić katedry. Wraz z 200 żołnierzami, w tym oddziałem kapitana Siatanskiego, który dotarł tu z Braniewa zamknął się w kościele, mając nadzieję, że będzie on, tak jak przed wiekami, warownią nie do zdobycia. Kiedy Hindenberg zamykał się w murach katedry, wojska nieprzyjacielskie zajmowały miasto. Hindenberg, zobaczywszy postępowanie obcych wojsk, zrozumiał, że nie obroni katedry.
Gustaw II Adolf jeszcze 11.07.1626 r. wysłał wojsko do Fromborka i w kierunku Tolkmicka. W dniu 12.07.1626 r. król przebywał we Fromborku, gdzie koncentrowały się jego oddziały, ale już następnego dnia był w Tolkmicku. Hindenberg rozpoczął rokowania z Gustawem II Adolfem wyrażając gotowość poddania Wzgórza Katedralnego, pod warunkiem oszczędzenia katedry. Szwedzi udając gotowość do rozmów, następnego dnia, gdy stanęli pod warownią zastali zamknięte bramy, przepuścili szturm na fromborskie wzgórze i zdobyli je po krótkiej walce, biorąc do niewoli załogę. Następnie rozpoczęli rabunek ogołacając z wszystkich sprzętów, kosztowności, dzieł sztuki i archiwaliów. Zabierali wszystko, nie oszczędzili nawet grobu zmarłego niedawno biskupa Szymona Rudnickiego. Zabrali dzwony katedralne, a te, których nie zdołali dźwignąć zniszczyli. Najwspanialsze rzeczy wywożono do Szwecji. Wiele wyładowanych po brzegi statków opuściło wówczas port fromborski. Jeden, najbardziej załadowany, wraz z dzwonami kościelnymi – zatonął w wodach Zalewu Wiślanego. Z Księgozbioru Kapitulnego w 1626 r. Szwedzi zrabowali 428 tomów, dzięki czemu biblioteka uniwersytecka w Uppsali, posiada do dziś cenne kopernikana. W ciągu zaledwie kilku dni zniknął dorobek wytworzony i zgromadzony przez pokolenia.
Szwedzi złupiwszy Braniewo i Frombork (gdzie pozostawili 300-osobową załogę), pomaszerowali ku Wiśle. Zajęli Tolkmicko (12.07.), Elbląg (15.07.) a wkrótce potem Malbork (18.07), a 21.07. przeprawili się przez Wisłę i zajęli Gniew, Tczew i Starogard. Podjazdy nieprzyjacielskie zapuściły się w głąb Warmii, zajęły Ornetę, później Pieniężno i Dobre Miasto. Nigdzie nie napotkały na opór. Piękne zbiory biblioteki kolegiackiej podzieliły los braniewskiej i fromborskiej. Nie udało się natomiast Szwedom zdobyć Lidzbarka Warmińskiego, Jezioran i Olsztyna. Spustoszyli natomiast okoliczne wsie. Gustaw II Adolf dysponował wówczas 6000 piechoty i 1000 jazdy, co stanowiło połowę sił, które pierwotnie przybyły pod Piławę.
W ten sposób już na wstępie kampanii Gustaw II Adolf zrealizował prawie wszystkie zamierzenia strategiczne. Latem 1626 r. zdobył panowanie nad wszystkimi prowadzącymi do Bałtyku drogami wodnymi, od Pregoły na wschodzie, do Wisły na zachodzie. Bez jego zgody żaden statek nie mógł wpłynąć na wody Zalewu Wiślanego, bez jego pozwolenia ani jeden korzec ziarna nie mógł zostać wywieziony Wisłą z granic Rzeczypospolitej. Aby utrzymać tak łatwo osiągnięte zdobycze, Gustaw II Adolf przystąpił do umacniania fortyfikacji Piławy, Braniewa i Elbląga. Szwedzi nie zdołali zdobyć dzielnie bronionego Pasłęka. Natomiast w dniu 14.09.1626 r. udało się Szwedom zająć jeszcze gdańską Głowę, twierdzę leżącą w widłach Wisły Elbląskiej i Leniwki. Nic więcej przed nadejściem spodziewanych posiłków ze Szwecji Gustaw II Adolf nie mógł wówczas zrobić. W Braniewie pozostawał silny garnizon liczący 500 ludzi pod dowództwem gubernatora miasta płk Andreasa Erikssona Hästehufvud (1577-1657).
Tak łatwe sukcesy armii szwedzkiej zaskoczyły dwór polski. Szlachta Prus Królewskich wprawdzie zebrała się na pospolite ruszenie, ale na wieść o zbliżaniu się Szwedów rozpierzchła się w popłochu. Jedynie Gdańsk i Toruń nie poddały się wrogowi. Rzeczpospolita powoli otrząsała się z zaskoczenia, gromadziła wojska by wyprzeć Szwedów z Prus. Wojska koronne koncentrowały się pod Toruniem. Na początku listopada dotarł z 6 tysiącami żołnierzy hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski (1591-1646), który przeprowadził świetny trwający 36 dni marsz pokonując ogromną odległość z Ukrainy, gdzie przebywał wobec zagrożenia najazdu tatarskiego. Szczupłe siły hetmana Koniecpolskiego były rozciągnięte na dużym terenie, okrążając od zachodu, południa i południowego wschodu przeważające siły wroga. Hetman Koniecpolski, jak tylko przejął dowództwo, natychmiast postanowił wykorzystać wartość bojową i ruchliwość polskiej jazdy i stosować taktykę poznaną w walkach z Tatarami. Dlatego postanowił wysłać część swych sił na Warmię z zadaniem zdobycia Ornety, Pieniężna, Fromborka i Tolkmicka. Szybkie zagony rzucone na szwedzkie linie komunikacyjne i bazy zaopatrzeniowe całkowicie zaskoczyły mało ruchliwe, bo złożone głównie z piechoty, wojska szwedzkie. Pierwsze zagony odebrały Szwedom liczne miejscowości oraz przerwały komunikację między Żuławami, Piławą oraz Braniewem. Komunikacja między szwedzkimi garnizonami była odtąd bardzo utrudniona. Zagony kawaleryjskie wywarły duży efekt psychologiczny na nieprzyjacielu, który miał wrażenie, że przeciwnik jest znacznie liczniejszy niż to było w rzeczywistości. Śmiała taktyka sprawiła, że zdezorientowani Szwedzi całkowicie oddali inicjatywę i pozamykali się w twierdzach.
Siły polskie w diecezji, które w pierwszych tygodniach operacji były raczej nieznaczne, stopniowo otrzymywały posiłki, co zmusiło Gustawa II Adolfa do przydzielenia dodatkowych oddziałów do obrony Braniewa i linii Pasłęki. W dniu 11.08.1626 r. do Braniewa przybyła kompania piechoty i została natychmiast wysłana, aby wzmocnić garnizon w Ornecie. Gdy główna polska armia zbliżała się od południa, Szwedzi przewidywali również zwiększoną aktywność na froncie warmińskim. W dniu 27.08.1626 r. jeszcze w trakcie przygotowań do polskiego kontruderzenia administrator Michał Erazm Działyński (1590-1658) na czele szlachty warmińskiej, oddziałów wybrańców i prywatnych usiłował odbić Ornetę. Celem ataku było najprawdopodobniej odwrócenie uwagi Szwedów od polskiej koncentracji pod Toruniem i Grudziądzem. Według Szwedów było to 2 tys. polskich żołnierzy, kierujących się do Ornety, Pieniężna i Dobrego Miasta. Ponadto Polacy przechwycili posłańca wiozącego list od dowódcy garnizonu Ornety kpt. Ingela Hanssona do króla Gustawa II Adolfa, w którym pisał, że są w poważnym niebezpieczeństwie i potrzebują natychmiastowej pomocy. W dniu 24.08.1627 r. na odsiecz ruszył z Elbląga silny oddział pod dowództwem feldmarszałka Hermanna Wrangel (1587-1643) liczący kilka szwadronów rajtarów i kilka kompanii muszkieterów, razem ok. 1000 ludzi. Na wieść o ich zbliżaniu biskup Działyński odstąpił od oblężenia Ornety i ruszył przeciw nieprzyjacielowi z zamiarem obrony przeprawy przez Pasłękę w Osetniku, jednak oddział został zepchnięty przez Szwedów aż pod Dobre Miasto, które Szwedzi zajęli. Od klęski uratowało Warmiaków 200 rajtarów rotmistrza Henryka Szmelinga, którzy wracali z Inflant pod Toruń. Po krwawych walkach Szwedzi wzmocnili załogę Ornety i wycofali się do Elbląga.
Polacy dokładnie rozpoznali kierunek Orneta-Elbląg-Braniewo, a na Warmii prowadzili działania osłonowe w okolicach Ornety i Dobrego Miasta, dlatego znali położenie głównych sił szwedzkich oraz ich liczbę. Koncentrujące się polskie oddziały we wrześniu 1626 r. ruszyły pod Gniew, a w tym samym czasie na Warmię wyruszył oddział płk Idziego Kalinowskiego wraz z częścią lisowczyków, który miał działać w okolicach Ornety co miało związać część szwedzkich sił stojących Tczewie. Według Szwedów Kalinowski miał 12-15 szwadronów jazdy. Próba zajęcia z zaskoczenia Ornety w dniu 7.09.1626 r. była bezskuteczna. Kalinowski zadania nie wykonał, ale grabił tutejszą ludność i został wyrzucony z wojska.
Działania polskich oddziałów w okolicach Ornety miały swoje konsekwencje dla sytuacji garnizonu w Braniewie. Zaniepokojony sytuacją gubernator Braniewa ppłk Andreas Eriksson Hästehufvud, wysłał wielokrotne prośby do króla o wsparcie, ale pozostały one bez odpowiedzi. Król nie mógł osłabić głównej armii bardziej niż było to absolutnie konieczne, co prowadziło do coraz częstszych ataków polskich wojsk. Sytuacja na warmińskim odcinku frontu stawała się coraz bardziej niepokojąca.
Hetman Stanisław Koniecpolski, gdy przybył do Prus Królewskich na początku listopada 1626 r., postanowił przeprowadzić kontratak. Prawie natychmiast z Torunia hetman wysłał znaczną część sił na Warmię, aby „nieprzyjaciel snadniejszego odpoczynku niemiał”. Komendę nad zgrupowaniem objął kasztelan halicki płk Marcin Kazanowski (1563-1636), który prowadził swój pułk oraz pułki płk Mikołaja Kossakowskiego (1590-1639) i płk Stanisława Rewery Potockiego (1589-1667) liczące: 8 chorągwi husarskich, kornet rajtarski, 10 chorągwi kozackich, kompanię dragonów, 4 chorągwie hajduckie (piechota polsko-węgierska) oraz ok. 300 wybrańców i 3 działa. Potem wzmocniły je kompanie piechoty cudzoziemskiego autoramentu Waltera Butlera i Leskwarza. W sumie pociągnęło na Warmię ok. 2780 ludzi, które rozpoczęły ofensywę. Celem było odcięcie Szwedów od zaopatrzenia w warmińską żywność i zablokowanie szlaków komunikacyjnych z Braniewem i Piławą. Początek działań był optymistyczny, gdyż siły te odbiły z rąk szwedzkich Ornetę i zajęły Pieniężno. W dniu 15.11.1626 r. Polacy dotarli do Ornety i okrążyli miasto. Dysponowali według Szwedów: 8 kompaniami husarii, 4 kozackimi i 8 hajduckimi oraz 3 działami. Jednak mieszkańcy Ornety zagrożeni oblężeniem i spodziewanym szturmem wzięli sprawy w swoje ręce. Chcąc oszczędzić miasto negocjowali z Polakami i Szwedami proponując pieniądze. Polacy zgodzili się, Szwedom zależało również na reputacji. Ostatecznie w dniu 18.11.1626 r. skapitulowała załoga szwedzka w Ornecie – jednak na honorowych warunkach, bowiem 2 kompanie piechoty w liczbie200 żołnierzy Ingela Hanssona i kompania jazdy Otto Sacka z bronią i dowódcami opuściło miasto, unikając niewoli. Orneta znalazła się w polskim posiadaniu. Kazanowski umieścił 5 szwadronów w Ornecie, a większość podległych mu oddziałów w okolicach miasta.
Garnizon ornecki dotarł do Elbląga w dniu 2.12.1626 r. dodatkowo wzmagając obawy okupantów przed Polakami a kanclerz, który wrócił z objazdu okupowanych terenów zwołał specjalną naradę. Utrata Ornety spowodowała znaczne trudności dla szwedzkiego dowództwa w obronie frontu Pasłęki. Miasto i jego okolice tworzyły placówkę w pobliżu szwedzkiej linii komunikacyjnej z Piławą. Stan niepewności, który już wcześniej poważnie wpływał na działania władz administracyjnych, uległ dalszemu pogorszeniu. Choć dowódca pod Ornetą - kapitan Ingel Hansson - przypłacił kapitulację życiem, nie zmniejszyło to wrażenia, że dowództwo nie doceniło możliwości ofensywnych i potencjału sił polskich. Porażka pod Ornetą nie była jednak jedyną, jaka spotkała szwedzkie wojska zimą 1626/1627. Stanowiła ona jedynie początek serii poważnych wydarzeń. Dla Koniecpolskiego sukces oznaczał zachętę do nowych ataków na wrażliwe skrzydła szwedzkiej bazy.
Wojska polskie dotarły pod Frombork, przerywając komunikację sił szwedzkich, rozmieszczonych na Żuławach Malborskich, w Braniewie i Piławie. Polacy nękali nieprzyjaciela, zadawali straty i przerwali dostawy żywności. W połowie grudnia 1626 r. jeden z polskich oddziałów podjazdowych w lesie pomiędzy Braniewem i Fromborkiem przechwycił jadący z Elbląga do Braniewa szwedzki konwój liczący 14 wozów z zaopatrzeniem. Następnie polski oddział z łupem wykorzystując objazdy wycofał się bezpiecznie unikając szwedzkiego pościgu.
Wobec ustawicznych ataków wśród Szwedów upadało morale, a za cenę utrzymania garnizonów w Braniewie, Elblągu, Piławie musieli wycofać się z kilku mniejszych miejscowości. Polakom nie udało się jednak zdobyć Fromborka i Tolkmicka, a dalsze działania wojenne przerwały jesień i zima. Król szwedzki Gustaw II Adolf, wykorzystując przerwę w walkach, odpłynął do Sztokholmu, by powrócić wiosną 1627 r. Wcześniej mianował kanclerza Axela Oxenstiernę (1583-1654) gubernatorem generalnym okupowanych terenów i dowódcą armii. Szwedzi przeceniali polskie siły i zamknęli się w garnizonach, a bojąc się polskiej ofensywy gorączkowo szykowali obronę zajętych fortec. Szańce sypali również pod Gronowem w pobliżu Braniewa. Oxenstierna przeceniał błędnie siły polskie na aż 20 tys. żołnierzy, podczas gdy pochwycony polski jeniec zgodnie z prawdą podał, że siły Koniecpolskiego wynosiły 6600 ludzi. Dla obu stron zima 1626/1627 była okrutna, Polacy głodowali, a starty armii szwedzkiej od chorób, głodu i dezercji sięgały 25-30%. Na początku 1627 r. w Braniewie stacjonował jeden z batalionów regimentu Värmland płk Alexandra Lesslie.
Tymczasem w okupowanym Braniewie mieszkańcy zajęli się zbieraniem kontrybucji wyznaczonej przez Gustawa II Adolfa, ale do dnia 13.07.1626 r. Rada dostarczyła zaledwie 10630 polskich guldenów. Rada obradowała w Kamiennym Domu, gdyż Ratusz został zajęty na cele wojskowe. Wówczas podjęto decyzję o zebraniu prywatnego srebra i tego będącego w posiadaniu rady. Przed powrotem do Szwecji król Gustaw II Adolf w listopadzie 1626 r. w Piławie spotkał się gubernatorem Braniewa, a w dniu 5.11.1626 r. przyjął trzech burmistrzów miasta Hansa i Andreasa Hintz oraz Szymona Wichmanna. Król przyjął ich na „łaskawej audiencji” podczas której mogli przedstawić życzenia mieszkańców: król miał obiecać, że jeżeli żądane kontrybucje zostaną dostarczone on potwierdzi ich przywileje oraz prosili o prawo do praktykowania swojej religii. Jednak król zasłaniał się pełnomocnictwami, których udzielił w sprawach pruskich kanclerzowi Axelowi Oxenstierna w Elblągu. Już zimą 1626/1627 dawało się odczuć zubożenie miasta, które musiało żywić i kwaterować 3 kompanie fińskich rajtarów pod ppłk Zachariasa Pauli i 5 kompanii piechoty fińskiej pod płk von Nessa. Ciężar zakwaterowania był rozłożony na 121 ognisk domowych, które ponosiły materialne ofiary oraz upokorzenia ze strony okupantów. Kwaterujące wówczas we Fromborku 1 kompania i w Tolkmicku 2 kompanie fińskiej piechoty podlegały pod braniewskie dowództwo.
![]()
Polskie siły na Warmii rozmieszczone były następująco. Pułk Marcina Kazanowskiego miał dwie chorągwie husarii osobistą Kazanowskiego i starosty zygwolskiego Tomasza Szklińskiego w sile 250 ludzi w Ornecie a jazda kozacka, tj. 5 chorągwi w sile 550 ludzi dowodzonych przez: Różniatowskiego, Jerzego Budziszewskiego, Władysława Lipnickiego, Waleriana Włodka i Alberta Rogulskiego – stacjonowały na przedmieściach i w wioskach wokół Ornety. Pułk Stanisława Potockiego miał 3 chorągwie husarii: osobistą Potockiego, starosty kamienieckiego Stefana Potockiego i starosty tłumackiego Jana Potockiego w sile 350 koni, które stacjonowały w Ornecie a 3 chorągwie kozackie dowodzone przez Piotra Łabęckiego, Mikołaja Annibala Strocego i Mikołaja Łysakowskiego - w sile 300 ludzi stały w wioskach pod Ornetą. Pułk Mikołaja Kossakowskiego stacjonował w Pieniężnie i składał się z 2 chorągwi husarii: osobista Kossakowskiego i wojewody podolskiego Tomasza Zamojskiego dowodzona przez por. Jana Świeżyńskiego, łącznie 300 ludzi. Chorągiew rajtarii Andrzeja Kossakowskiego – 150 ludzi oraz 2 kozackie Andrzeja Śladkowskiego i Jana Bokiego – 300 ludzi. Hajduckie chorągwie: kwarciane Floriana Ulanickiego i Miękińskiego oraz Taczanowskiego w sile 300 ludzi stacjonowały w Ornecie a chorągiew Mediezky w sile 100 ludzi w Pieniężnie. Całość sił uzupełniało 100 ludzi z kompanii dragonów z regimentu Jacoba Butlera i kornet rajtarów w sile 100 ludzi z regimentu Mikołaja Abramowicza. Dodać należy, że sytuacja wojsk polskich nie była najlepsza, gdyż wielu dowódców rozjechało się do domów w celu prowadzenia zaciągu, kwatery nie były dobre, panowała dezercja a wielu żołnierzy pojechało w rodzinne strony, co w wielu oddziałach obniżało stany o 20-70 ludzi.
Wiosną obie strony wznowiły działania militarne. W połowie marca 1627 r. na rozkaz hetmana Koniecpolskiego spod Pieniężna w kierunku Elbląga wyruszyły oddziały Kazanowskiego, składające się z 2 chorągwi husarii, 4 kozackich, 2 hajduckich i piechoty. Zajęły Gronowo, ale wycofały się wobec szwedzkiego wypadu z Elbląga. Jednak w dniu 26.03.1627 r. pod Dzierzgoniem podczas wypoczynku zostali zaatakowani z zaskoczenia przez oddział szwedzki płk hr. Fransa Bernharda von Thurn. Oddział Kazanowskiego został rozbity tracąc niemal połowę stanu, cały tabor i dużo koni oraz 3 sztandary kozackich chorągwi (Strocego, Łysakowskiego, Bokiego). Mimo, że porażka była bolesna to nie wpłynęła na przebieg dalszej kampanii.
W maju 1627 r. król Gustaw II Adolf wrócił ze świeżymi pułkami do Prus, wznawiając natychmiast ofensywę. Główny obóz szwedzki był pod Tczewem. Siły szwedzkie liczyły ok. 29 tys. żołnierzy, podczas gdy hetman Koniecpolski posiadał ich 14 tys. W maju 1627 r. w Braniewie stało 500 a wśród nich kompania dragonów de la Chapelle, a we Fromborku 100 szwedzkich żołnierzy. Część wojsk polskich pod dowództwem Marcina Kazanowskiego obozowała pod Ornetą. Stąd miały uderzyć wzdłuż Pasłęki na Braniewo oraz Elbląg. Gdyby się udało opanować Braniewo, to silny oddział polski usadowiłby się na tyłach wojsk szwedzkich i przerwałby linie komunikacyjne między siłami szwedzkimi na Żuławach a Piławą.
Dla przebiegu działań w Prusach duże znaczenie miało podpisanie w dniu 15.05.1627 r. w Löchstadt tymczasowego traktatu, który wysłannicy elektora Jerzego Wilhelma zawarli z Gustawem II Adolfem. Elektor zobowiązał się w nim nie wszczynać przez 4 miesiące militarnych działań przeciwko armii szwedzkiej, a w zamian Szwedzi mieli wycofać się z Prus Książęcych, pozostawiając jedynie załogę w Piławie i okolicach. Wieść o traktacie ze Szwedami zaskoczyła Polaków. Hetman Koniecpolski pisał do Zygmunta III: „Nie wiem, co go za necessitas (konieczność) do takiego z nieprzyjacielem przywiodła postępku”. Działania elektor po stronie polskiej oceniano jako zdradzieckie.
Szwedzi dość trafnie oceniali sytuację w Braniewie, uznając mieszczan za niewiarygodnych, ale największym zagrożeniem były wojska Kazanowskiego skoncentrowane pod Ornetą. Atak z tego kierunku był więc prawdopodobny. Jeśli w tym samym czasie w mieście miałyby wybuchnąć zamieszki, istniało duże ryzyko, że Szwedzi nie będą w stanie utrzymać Braniewa w swoim posiadaniu. Zanim jednak król wysłał posiłki, chciał spróbować uzyskać bezpieczeństwo poprzez negocjacje. Dlatego rozkazał płk Andersowi Eriksson Hästehufvud poinformować polskiego dowódcę na froncie warmińskim o porozumieniu osiągniętym w Löchstädt z elektorem, że Szwedzi wycofają się z Warmii, jeśli polskie wojska również zostaną wycofane. Jeśli polski pułkownik złożyłby podobną deklarację, król obiecał, że „w pełni ją uszanuje i rozważy”. Kazanowski był jednak całkowicie obojętny i odrzucił propozycję. Jak informował króla płk Eriksson Hästehufvud, niebezpieczeństwo polskiego ataku było nieuchronne i istniało duże ryzyko, że nastroje wśród mieszczaństwa przybiorą formę zamieszek. Kwestią czasu było, jak długo uda się utrzymać spokój, a raporty z ostatnich kilku dni sprawiały wrażenie, że to tylko kwestia kilku dni. Zgodnie z otrzymanymi informacjami, główne linie komunikacyjne z Piławy do Malborka i Tczewa były zagrożone. Szwedzki król stanął zatem przed wyborem kontynuowania działań pod Gdańskiem lub posunięcia się na wschód i wyeliminowania zagrożenia dla komunikacji z Piławą. Pierwsza z tych opcji musiała zostać przeprowadzona zanim hetman Koniecpolski zdąży sprowadzić posiłki. Operacja na Warmii trwałaby zbyt długo, co oznaczałoby, że siły polsko-duńskie na zachód od Wisły miałyby możliwość zdobycia przyczółku w Gdańskiej Głowie.
Polski dowódca na Warmii płk Kazanowski od dawna przygotowywał atak na Braniewo, najwrażliwszy punkt w szwedzkiej bazie i jedno z najważniejszych ogniw w długim łańcuchu ufortyfikowanych miast, które zabezpieczały obszar bazy. Na początku maja 1627 r. przygotowania osiągnęły taki etap, że po otrzymaniu informacji o marszu Gustawa II Adolfa w kierunku Wisły, zdecydował się natychmiast przystąpić do realizacji swojego planu. Wojska zebrały się w okolicach Ornety, skąd informacje o zbliżającym się ataku na Braniewo szybko dotarły do szwedzkiego gubernatora. Po tym, jak płk Kazanowski odrzucił propozycję ewakuacji Warmii, którą wysunął płk Eriksson Hästehufvud, zdecydował o dniu ataku.
![]()
Silny polski zagon kawaleryjski pod dowództwem płk Stanisława Rewery Potockiego ruszył w kierunku Braniewa chcąc zając miasto z zaskoczenia i przeciąć linie komunikacyjne Szwedów. Potajemnie nawiązano kontakty z kilkoma mieszczanami gotowymi nawet przyjść polskim żołnierzom z pomocą, co przy panującej w mieście niechęci do szwedzkiego despotyzmu nie było trudne. Pod murami miasta zrobiono podkop, prowadzący do piwnicy domu w pobliżu Bramy Rzeźnickiej (Küteltor) kowala Andreasa Meissnera. Tym podziemnym tunelem mieli do miasta dostać się polscy żołnierze i wspólnie z mieszczanami zaatakować Szwedów, tj. zlikwidować straże i otworzyć bramę atakującym z zewnątrz. W nocy 10/11.06.1627 r. grupa 15 żołnierzy polskich przedostała się tą drogą do miasta, jednakże, prawdopodobnie wskutek zdrady, zostali oni przedwcześnie zauważeni i zaatakowani. Jedna z wersji tego zdarzenia jest taka, że kowal poczęstował Polaków piwem, a ci podchmieleni byli zbyt głośni. Dokonujący obchodu szwedzki oficer usłyszał dobiegające z piwnicy głosy w obcym języku, odpowiedź zamiast hasła oraz widoczne płonące lonty i przekleństwa jasno wskazywały na zagrożenie. Oficer wezwał wartę i strzelił w kierunku piwnicy trafiając stojącego na czatach Polaka. Wobec wykrycia podstępu po krótkiej walce pozostali Polacy szybko się wycofali, gdyż zaalarmowany został cały szwedzki garnizon udaremniając tym samym atak z zaskoczenia.
Następnego dnia Rada Miasta musiał przeprowadzić dokładne dochodzenie w sprawie tego „zdradzieckiego zdarzenia”. Przesłuchano wielu mieszkańców i stwierdzono, że przez 8 dni kilku mieszkańców Nowego Miasta przebywało w domu Meissnera. Trzech mieszczan podejrzanych o pomoc Polakom, czyli o zaplanowanie i przygotowanie podkopu przypłaciło to życiem. Na rozkaz gubernatora miasta Andreas Meissner został nabity na pal, Hans Prange miał być ścięty i poćwiartowany a Christoph Zimmermann miał być łamany kołem i nabity na pal. Dwaj ostatni byli wcześniej nowomiejskimi rajcami, Prange w 1604 r. był rotmistrzem a Zimmermann w 1612 r. starszym cechu bednarzy. Aresztowano też kilku innych podejrzanych. Stanisław Rewera Potocki przystąpił wówczas do oblężenia miasta.
Pierwsze działania wobec Braniewa król Szwecji podjął jeszcze przed polskim atakiem, bowiem już w dniu 14.06.1627 r. wiceadmirał Klas Fleming otrzymał rozkaz, aby wysłać eskadrę Jakoba Scotta z 4 kompaniami piechoty na pokładach z Piławy w kierunku ujścia Pasłęki i dalej do Braniewa. Co więcej Gustaw II Adolf wydał też dyspozycje na wypadek zdobycia Braniewa przez Polaków lub silnego przeciwdziałania uniemożliwiającego dotarcie eskadry Scotta do Braniewa. Ponieważ jednak utrzymanie Braniewa miało dla Szwedów znaczenie strategiczne, na wieść o zagrożeniu miasta w dniu 17.06.1627 r. Gustaw II Adolf ćwiercią swoich sił i 10 działami ruszył spod Tczewa miastu na odsiecz. Maszerowali przez Malbork, Elbląg i Frombork, a w dniu 21.06.1627 r. dotarli pod Braniewo, gdzie zastali Polaków obozujących w Nowym Mieście. Na wieść o przybyciu Szwedów zaalarmowani Polacy wyruszyli na spotkanie dążąc do walki. Gustaw II Adolf jednak nie podjął walki i dopiero następnego dnia zaatakował a po krótkiej potyczce wojska polskie pospieszenie wycofały się do silnie ufortyfikowanej Ornety pozostawiając duże zapasy owsa i siana oraz 2 armaty. Według Szwedów Polacy wycofali się kilkoma drogami „w wielkim nieporządku i chaosie”, ale jak sami przyznali mimo, zdobycia dział i sztandaru jednej z polskich kompanii, podczas pościgu nie udało im się schwytać zwinnej polskiej kawalerii, gdyż konie szwedzkiej jazdy pozostawiały wiele do życzenia. Pod Braniewo dotarły szwedzkie posiłki z Piławy i innych garnizonów zwiększając siły szwedzkie do 6-7 tysięcy żołnierzy.
W dniu 23.06.1627 r. król ruszył na Pieniężno, którego mieszkańcy na wieść o szwedzkim pochodzie uciekli. Wysłani przodem szwedzcy dragoni i fińska kompania płk Pauli zajęli, splądrowali i spalili miasteczko, podobno za przyjmowaną wielokrotnie wrogą postawę wobec szwedzkich wojsk. W dniu 25.06.1627 r. w ślad za Polakami podążyli Szwedzi do Ornety i spalili jej przedmieścia. W skład silnej orneckiej załogi wchodziło 600 Szkotów i Niemców oraz ponad 200 hajduków dowodzonych m.in. przez kapitanów Waltera Butlera, Dönhoffa i Lassgewengena. W mieście było 3500 polskich koni. Miasto było przygotowane do obrony, ponieważ wcześniej usypano szańce i reduty, ustawiono armaty, obsadzono mosty na fosie i rozmieszczono polską jazdę. Nim rozpoczęła się walka o Ornetę, miał miejsce zaskakujący energiczny wypad oddziałów niemieckich z miasta, który następnie wycofał się tracąc swojego kapitana. Spowodowało to odłożenie szturmu do wieczora i dłużej z powodu mgły. Ta polska demonstracja przyczyniła się prawdopodobnie do tego, że jednak Gustaw II Adolf nie zaryzykował szturmu i z głównymi siłami w dniu 26.06.1627 r. zawrócił do Braniewa. Cała akcja odciągnęła Gustawa II Adolfa od Gniewu, który Polacy w dniu 12.07.1627 r. zdobyli szturmem.
W dniu 29.06.1627 r. król Gustaw II Adolf odpłynął małą łodzią do Piławy, natomiast jego żołnierze przez nieostrożność wywołali w Nowym Mieście duży pożar, w którym spłonęło 7 stodół ze 100 końmi 6 szwadronów płk Kallenbacha, rotmistrza Benheima i innych wraz dużą ilością siodeł, pancerzy, pistoletów itp.
Wyprawa przeciwko polskiemu zgrupowaniu na Warmii zakończyło się tylko częściowym sukcesem Szwedów. Energiczny Kazanowski nie poniósł decydującej porażki. Po raz kolejny brak zdolnej do walki kawalerii ograniczył swobodę działania Gustawa II Adolfa i po raz kolejny był on zmuszony ograniczyć się do odparcia zwinnej polskiej jazdy, która zręcznie uniknęła decydującego ciosu. Oblężenie Braniewa zostało jednak zlikwidowane przez króla, a zdecydowane działanie wobec spiskowców w mieście i wobec Pieniężna przyniosło respekt wobec szwedzkich okupantów. Również zagrożenie dla komunikacji przez Piławę zostało usunięte na długi czas. Szwedzi mogli zatem wznowić działania w regionie Wisły w bardziej sprzyjających warunkach niż wcześniej.
Jesienią 1627 r. Szwedzi przerwali działania wojenne na Pomorzu ograniczając się jedynie do wyparcia wojsk polskich z Warmii. W dniu 9.10.1627 r. szwedzki król z całą siłą i mocną artylerią wyruszył z Malborka i przez Dzierzgoń, Rogajny i Dobry w dniu 12.10.1627 r. powrócił pod Ornetę. W tym czasie kolumna (2 kompanie piechoty i 2 szwadrony jazdy) prowadzona przez marszałka dworu von Falckenberga maszerowała przez Elbląg i Braniewo w kierunku Ornety. Król dysponował artylerią polową w postaci 12 dział 4-funtowych oraz 6 armat skórzanych (läderkanon) - 2 armaty 6-funtowe i 4 armaty 3-funtowe, które miały być użyte po raz pierwszy właśnie podczas oblężenia Ornety. Stan dróg uniemożliwiał przetransportowanie artylerii oblężniczej.
W Ornecie stała załoga polska dowodzona przez pułkownika Andrzeja Śladkowskiego (być może chodzi o Andrzeja Radkowskiego). Miał on 300 kozaków i oddziały kapitanów Waltera Butlera, Lassgewanga i Radewena w sile 1000 Niemców wspartych przez 200 osobowy oddział ornecki. Natychmiast po przybyciu pod Ornetę szwedzka artyleria zajęła stanowiska i wieczorem rozpoczęto bombardowanie fortyfikacji miejskich, kontynuując je bez większego skutku przez 4 dni. Wówczas wojsko szwedzkie zaczęło kopać tunel pod wschodnią wieżą, na co obrońcy odpowiedzieli kontrpodkopem, ale udaremnionym przez Szwedów. W dniu 19.10.1627 r. zakończono prace i założono minę, którą wieczorem miał zdetonować osobiście sam król Gustaw II Adolf. W wyniku wybuchu wieża zawaliła się wraz z częścią murów na najbliższe domy a obrońcy pod groźbą szturmu wycofali się z Ornety. Do miasta wkroczyli Szwedzi a król na załogę wyznaczył Czerwony Regiment (Röda regementet) płk Ehrnreiter, który otrzymał miasto i okolicę jako własne hrabstwo z uprawnieniem do pobierania podatków na utrzymanie pułku. Do dyspozycji otrzymał też 2 kompanie jazdy. Wkrótce potem Szwedzi zdobyli i spalili Pieniężno oraz ponownie zajęli Dobre Miasto. Niekarny żołnierz szwedzki wziął odwet na mieszkańcach, plądrując ich domy i grabiąc mienie.
![]()
W październiku 1627 r. na stanowisku komendanta Braniewa płk Erikssona Hästehufvud zastąpił fiński oficer płk Hans Mikealsson Munck (1588-1637). Garnizon w mieście liczył 600 żołnierzy. Szwedzi umocnili się na północnej Warmii i pozostali tam do 1635 r. Po walkach 1627 r. wojna toczyła się na innych terenach. W styczniu 1628 r. stan wojsk szwedzkich przedstawiał się następująco: w Elblągu, Braniewie, Fromborku i Tolkmicku było 5 tys. piechoty i 1750 jazdy, w Pieniężnie, Dobrym Mieście, Ornecie i Lubominie stało 2100 piechoty i 2400 jazdy, zaś w Młynarach, Pasłęku i Zalewie 1200 piechoty i 1900 jazdy. Polacy, tj. 5 tys. żołnierzy płk Mikołaja Potockiego (1593-1651) stacjonowali na południe od jezior mazurskich a w południowo-wschodniej Warmii 2300 żołnierzy. Mieszkańcy Warmii ponosili ciężary wojny płacąc kontrybucje, dostarczając prowiant, ale walk już nie było. Jedyną bitwą na Warmii było wycięcie regimentu rajtarii płk Wolfa Heinricha von Baudissin (1579-1646), gdy w dniu 23.10.1628 r. został zaskoczony przez polską jazdę prowadzoną przez hetmana Koniecpolskiego pod Ornetą. Zginęło wówczas 350 żołnierzy szwedzkich, a ich ranny dowódca dostał się do niewoli. Żołnierze szwedzcy w pruskich garnizonach zapadali na choroby, które w niektórych miastach dotykały ponad połowę stanu osobowego. W Braniewie sytuacja była lepsza, gdyż w listopadzie 1628 r. w Braniewie, Tolkmicku i Pieniężnie stacjonowało 12 kompanii z regimentów piechoty von Essen i Theve – łącznie 1594 żołnierzy, z czego 180 chorych. W Braniewie były też 2 kompanie rajtarów ppłk Zachariasa Pauli i kompania Görana Kagg – w łącznej sile 342 ludzi oraz 5 kompanii jazdy w liczbie 525 ludzi z regimentu Hünichken. Z kolei w Pieniężnie stacjonował skwadron fińskich rajtarów Hansa Ekholt – w sile 5 kompanii i 628 ludzi.
Co ciekawe podczas trwających w sierpniu 1628 r. rokowań Gustaw II Adolf zaoferował Polakom oddanie Braniewa pod warunkiem, że Szwedzi będą mogli zbudować redutę u ujścia Pasłęki a ponieważ Polacy żądali Malborka i Gdańskiej Głowy co z kolei było nieakceptowalne dla przeciwników - negocjacje zakończyły się fiaskiem.
![]()
Szala zwycięstwa powoli zaczęła przechylać się na korzyść Polski. Zwycięstwo w bitwie pod Trzcianą w dniu 27.06.1627 r., gdzie nieomal nie zginął król Gustaw II Adolf, skłoniło obie strony do zawarcia w 26.09.1629 r. 5-letniego (do 11.07.1635) rozejmu w Starym Targu. Północna Warmia wróciła do Polski, ale układ zdecydowanie zabezpieczał interesy szwedzkie, gdyż w ich rękach pozostawały prawie wszystkie porty bez Gdańska, Królewca i Libawy. W rękach szwedzkich pozostało Braniewo, Tolkmicko i Elbląg, natomiast oddali Polakom Pieniężno i Frombork (bez portu). Szwedzi utrzymali też Piławę. Układ był tymczasowy a obie strony szykowały się do wznowienia działań wojennych. Bardzo ważną sprawą podczas negocjacji okazał się status religii katolickiej na okupowanych przez Szwedów terenach. Dzięki naciskom polskich negocjatorów warunkiem podpisania rozejmu było zachowanie przez katolików 4 kościołów w Braniewie.
Skład garnizonu w Braniewie często ulegał zmianie. W styczniu 1629 r. stacjonowało 300 piechurów z regimentu von Essen, 5 kompanii jazdy w liczbie 400 ludzi z regimentu Hünichken i 70 ludzi z kompanii Pauli. W Pieniężnie było 300 ludzi z regimentu von der Noth i 5 kompanii z 350 kawalerzystami ze skwadronu Ekholt. W Ornecie nadal stało 300 żołnierzy z regimentu Ehrnreiter i 12 kompanii w sile 960 ludzi z regimentu Rhengreven. W okresie czerwiec 1629 - lipiec 1630 stacjonowała dość egzotyczna jednostka, mianowicie szkocki regiment pieszyMacKay (MacKay’s Regiment of Foote) w służbie króla Szwecji. Na rozkazkróla 6 kompanii „górali”(Highlanders) miał przybyć z duńskiego miasta Helsingor do Braniewa. Odbywało się to etapami. Pierwsza w dniu 2.07.1629 r. wyruszyła jako awangarda kompania kpt. Johna Munro z Assynt, natomiast w dniu 20.07.1629 r. wymaszerowały kompanie kpt. Roberta Munro z Foulis i porucznika Dawida Munro. Do dnia 18.08.1629 r. wszystkie kompanie dotarły do Prus i trafiły do Braniewa. Na tym etapie było to ok. 300 żołnierzy. W okresie sierpień-październik 1629 r. do Braniewa przybyły kompanie: majora Sinnot, kpt. Learmonth i kpt. Bullion. W czerwcu 1630 r. w pięciu kompaniach regimentu było 383 żołnierzy. W lipcu 1630 r. oddział przeniósł się do Piławy, skąd odpłynął na Pomorze Zachodnie.
Wojsko „nudziło się” w garnizonach, stąd dochodziło do napadów, zabójstw czy śmierci w pojedynkach, zaś śmiertelna wrogość niekoniecznie pochodziła tylko z obozu przeciwnika. Nie miały znaczenia wspólny płatnik żołdu i rzekomo wspólna sprawa, za którą należało walczyć. Zdarzały się też dezercje. W 1630 r. jakaś grupa Szkotów uciekła z Braniewa do Gdańska, gdzie otrzymali w nagrodę po 5 dukatów. W dniu 7.07.1631 r. kanclerz Oxenstierna poinformował króla o incydencie pomiędzy stacjonującą w Braniewie szkocką piechotą a 2 szwadronami kawalerii płk Johanna Streuffa (1551-1632). W wyniku walki postrzeleni zostali dowodzący garnizonem major i kapitan a 8-9 żołnierzy zostało zabitych. Bezpośrednią przyczyną był jakiś zatarg (gra) pomiędzy Szkotami i Niemcami. Kawalerzyści ruszyli na pomoc rodakom a bójka zaostrzyła się do tego stopnia, że Oxenstierna obawiał się, iż całe miasto zostanie wystawione na niebezpieczeństwo.
![]()
Być może to zdarzenie spowodowało, że w 1631 r. komendantem Braniewa został płk Andreas Kosskull. W 1632 r. umiera król Zygmunt III Waza, a na tron wstępuje jego syn Władysław IV. W tym samym roku ginie w bitwie pod Lützen król Szwecji Gustaw II Adolf a władzę przejął kanclerz Axel Oxenstierna.
![]()
Braniewo musiało utrzymywać załogę szwedzką, a mieszczanie złożyli przysięgę na wierność królowi szwedzkiemu. Na wieść o śmierci króla Gustawa II Adolfa dowódca braniewskiego garnizonu ogłosił żałobę w Braniewie zakazując zabaw i muzyki a miasto ustrojono czarnymi kolorami. Król Władysław IV planował wyprzeć Szwedów z południowego Bałtyku, a ci nie zamierzali łatwo ustępować. W marcu 1633 r. do Braniewa przybył feldmarszałek Herman von Wrangel (1584-1643) i z jego polecenia zaczęto budować wokół miasta potężne fortyfikacje ziemne. Stare Miasto otoczono z trzech stron pasem ziemnych umocnień, zamieniając je w fortecę (ostateczny obraz tych prac przedstawia plan Pawła Stertzla z 1635 r.). Autorem obwarowań ziemnych wokół Braniewa był doświadczony oficer inżynierii i kartograf Henrich Thome. Budowa umocnień wokół miasta odbyła się wielkim wysiłkiem mieszczan braniewskich, którzy byli zmuszeni do prac fortyfikacyjnych. W 1635 r. w Braniewie stacjonowały 4 kompanie piechoty w sile 600 żołnierzy. W dniu 12.09.1635 r. w wyniku kolejnego rozejmu podpisanego w Sztumskiej Wsi na 26 lat Braniewo wróciło do Polski.
Uroczystość przekazania miasta wojskom polskim miała miejsce na zamku w dniu 3.10.1635 r. Dowódca szwedzki Andreas Kosskull na dziedzińcu zamkowym po krótkiej mowie wręczył klucze do miasta i zamku dowódcy oddziału polskiego Reinholdowi von Rosen. Ten przekazał je prepozytowi kapituły Wojciechowi Rudnickiemu, który z kolei zatrzymał klucze do zamku, a oddał klucze do miasta burmistrzowi Szymonowi Wichmannowi (notabene słusznie nazwanego największym burmistrzem w dziejach Braniewa). Po tej ceremonii żołnierze szwedzcy zgromadzili się na rynku i oddawszy salwę z muszkietów z rozwiniętym sztandarem ruszyli przez Wysoką Bramę w kierunku ujścia Pasłęki, gdzie czekały na nich okręty. Przed odejściem wykonali wyroki na dwóch swoich dezerterach.
W dniu 5.10.1635 r. składająca się z 10 członków Rada miejska odbyła swoją pierwszą wolną sesję, gratulując sobie nawzajem odzyskania wolności. Wymarsz Szwedów był prawdziwym świętem dla mieszkańców Braniewa umęczonych grabieżą, kosztami utrzymania garnizonu liczącego ponad 1000 żołnierzy i licznymi kontrybucjami. A koszty były ogromne, bowiem koszt utrzymania załogi szwedzkiej wyniósł 400 tys. złotych, starty wyniosły ponad 166 tys. a koszt fortyfikacji kolejne 9 tys. złotych. Wielkie straty poniesiono też w niemiłosiernie wycinanym Lesie Miejskim, podobnie jak w nadmiernie eksploatowanych wsiach i folwarkach miejskich. Trwała odbudowa wielu budynków i ponownie uruchomiono port, a zatem również handel morski. Wielkim wydarzeniem podnoszącym na duchu umęczonych okupacją braniewian była wizyta króla Polski Władysława IV Wazy w lutym 1636 r. oraz przyznane przywileje i nowy herb Starego Miasta.
Źródła: Skworoda P. Hammerstein 1627. Warszawa 2006.; Koczorowski E. Oliwa 1627. Warszawa 2008.; Achremczyk S., Szorc A. Braniewo. Olsztyn 1995.; Bieńkowska D. Obrona Wybrzeża 1626-1629. Warszawa 1968.; Achremczyk S. Warmia. Olsztyn 2011.; Wakar A. red. Braniewo. Z dziejów miasta i powiatu. Olsztyn1973.; Kosiarz E. Bitwy na Bałtyku. Warszawa 1981.; Giszczyński W., Maroń J., Kasperek N. Wojny w Prusach. Olsztyn 2004.; Podhorodecki L. Stanisław Koniecpolski 1592-1648. Warszawa 1978; Skworoda P. Wojny Rzeczpospolitej Obojga Narodów ze Szwecją. Warszawa 2007.; Giszczyński W., Kasperek N. red. Wielkie wojny w Prusach. Działania militarne między Wisłą a Niemnem na przestrzeni wieków. Dąbrówno 2010.; Hoppe I. Heraugegeben von dem Verein für die geschichte von Ost- und Westpreussen. Leipzig 1887.; Buchholz F. Braunsberg im Wandel der Jahrhunderte. Braunsberg 1934.; Generalstaben. Sveriges krig 1611-1632. Bd. 1-6. Danska 1936.; Paradowski M. Studia i materiały do historii wojen ze Szwecją 1600-1635. Oświęcim 2013.; Bergenstrahle C.G.A. Kungl. Västerbottens regementes krigshistoria. Stockholm 1917.; www.wikipedia.com www.wawel.net www.kadrinazi.blogspot.com